Walka, czy modlitwa? 29 Niedziela zwykła

.Jezus odpowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać: W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: Obroń mnie przed moim przeciwnikiem. Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie. I Pan dodał: Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?.

Liturgia słowa przedstawia nam dziś modlących się. Mojżesza, który wychodzi na górę, aby się modlić oraz kobietę, która natarczywie prosi sędziego, żeby wziął ją w obronę. I Mojżesza z I czytania i kobietę z Ewangelii łączy jedna wspólna cecha, a mianowicie: trudności. Naród jest w trudnościach, ponieważ ma stoczyć walkę z Amalekitami. Przychodzą ludzie do Mojżesza i mówią: Wojna będzie! A głównodowodzący Mojżesz, co mówi? Wybierz sobie mężów – Jozue – i wyruszysz z nimi na walkę z Amalekitami. A ja stanę na szczycie góry z laską w ręku. Jakie mogło być zdziwienie Jozuego. Mojżeszu, co ty? Wojna będzie, walka, ty masz nam przewodzić, pójść z nami, do walki, ty gdzieś się wycofujesz? Modlic się? Teraz trzeba działać. Teraz trzeba z wrogiem walczyć!

Wyobraźmy sobie taką sytuację:

Żona przychodzi do domu i mówi:

- Mężu straciłam pracę.

-A mąż bierze kurtkę, żona się pyta:

- Gdzie idziesz?

A maż:

- Do kościoła, żeby się modlić. Idę na Mszę świętą.

- Co ty zwariowałeś? Musimy się zastanowić, co zrobić…

Kiedy spotykamy trudności, jak reagujemy? Zastanówmy się przez chwilę (…). Spotyka cię, trudna sytuacja, przeciwnik, wróg, choroba, cierpienie. Jaka jest pierwsza reakcja? Zwrócić się do Pana Boga, czy wojna? Czy widzę, że Bóg ma lepsze rozwiązanie dla moich problemów, niż ja sam? Dziś podstawowym problemem wielu ludzi jest to, że próbują sami sobie w życiu radzić. Sami, bez Pana Boga. To fundamentalny grzech, grzech pychy. Zobaczmy z drugiej strony ilu ludzi choroba, cierpienie, zbliżyło do Pana Boga. Trudne sytuacje nas uczą tego, co w życiu najważniejsze. I ta dzisiejsza Ewangelia, kobieta, która natarczywie prosiła sędziego. Ten sędzia był człowiekiem bezbożnym, egoista. Pomógł jej bo już miał dość jej naprzykrzania się. A Bóg? Czy tym bardziej nie weźmie w obronę tych, którzy Niego wołają? Bóg czeka, abyśmy zaczynali zawsze od Niego. Do Niego przychodzili z naszymi problemami, do Niego się modlili. A jeśli się o coś modlimy i nie otrzymamy tego, to tylko dlatego, że Pan Bóg wie, że to może być dla naszej zguby. Pan Bóg wie lepiej. A może chce nam dać o wiele większe rzeczy, niż te o które prosimy.

About these ads
Categories: Słowo na niedzielę | 9 komentarzy

Zobacz wpisy

9 thoughts on “Walka, czy modlitwa? 29 Niedziela zwykła

  1. fado

    http://www.youtube.com/watch?v=eAM2-hg7xJs‎

    Przez wiele nocy modliliśmy się
    nie mając żadnego dowodu, że ktoś nas usłyszy
    ale w naszych sercach była pełna nadziei pieśń,
    którą ledwo rozumieliśmy
    Teraz już się nie boimy
    chociaż wiemy, że jest się czego bać
    byliśmy w stanie przenosić góry na długo
    przed tym nim zrozumieliśmy, że to możliwe

    Cuda mogą się wydarzyć
    jeśli uwierzysz
    a nadzieję chociaż jest krucha
    trudno zabić
    któż wie jakie cuda
    możesz otrzymać
    jeśli uwierzysz
    jakieś otrzymasz,
    otrzymasz je jeśli uwierzysz

    W tym czasie strachu,
    kiedy modlitwa zdaje się być daremna
    nadzieja wydaje się być jak letnie ptaki,
    które zbyt szybko odlatują
    i teraz stoję tutaj,
    moje serce jest przepełnione i nie potrafię tego wyjaśnić
    szukam wiary i wypowiadam słowa,
    których nigdy nie sądziłam, że wypowiem

    Cuda mogą się wydarzyć,
    jeśli uwierzysz
    (jeśli uwierzysz)
    a nadzieję chociaż jest krucha
    trudno zabić
    któż wie jakie cuda
    możesz otrzymać,
    (możesz otrzymać)
    jeśli uwierzysz
    jakieś otrzymasz,
    otrzymasz je jeśli uwierzysz

    Nie zawsze modlitwy są wysłuchane gdy prosisz
    Wtedy łatwo poddać się swoim obawom
    ale kiedy jesteś oślepiony, przez swój ból
    nie widzisz bezpiecznej drogi, poprzez deszcz
    Czy nie słyszysz cichego, lecz pewnego głosu,
    który mówi,że miłość jest bardzo blisko

    Cuda mogą się wydarzyć,
    (Cuda)
    jeśli uwierzysz
    (o..jeśli uwierzysz)
    a nadzieję chociaż jest krucha
    trudno zabić,
    (trudno zabić..o)
    któż wie jakie cuda
    możesz otrzymać,
    (możesz otrzymać)
    jeśli uwierzysz

    jakieś otrzymasz,
    otrzymasz je jeśli uwierzysz
    otrzymasz je jeśli uwierzysz
    (otrzymasz je jeśli uwierzysz)
    po prostu uwierz
    (Ja wierzę)
    (Ja wierzę)
    (po prostu uwierz)
    otrzymasz je jeśli uwierzysz

  2. ewa

    :) …jak słucham tej piosenki to czuje się jak bym znów była dzieckiem ;) i chyba takiej dziecięcej ufności najbardziej brakuje teraz w moich modlitwach. Każde cierpienie jakie Bóg mi zsyła ma zawsze ten sam odzew we mnie – zaczynam się z Nim kłócić, dlaczego znów… bo czuje, że nie mam na to siły. Takie moje rozmowy z Jezusem zawsze kończą się tak samo, patrzę na krzyż i myślę… z kim ja się kłócę. Pokora to to czego mi brakuje i czego się uczę ciągle. Tak samo jest z modlitwą modlę się i nie widzę odpowiedzi, a tak naprawdę patrząc wstecz widzę, że wszystko o co prosiłam to od Boga dostałam, a nawet więcej niż chciałam.

  3. Alicja

    Człowiek dopiero wtedy jest mocny, gdy modli się i w modlitwie wszystko pokłada. Ileż razy mocniejsza staję się, kiedy pokładam wszystko w Panu modląc się z kościele, zostawiając wszelkie sprawy pod Jego opieką i wzmacniając się Jego Słodkim Ciałem :) Pozdrawiam :)

  4. Alicja

    Podczas spotkania na modlitwie Anioł Pański papież przypomniał: „Bóg zachęca nas do niestrudzonej modlitwy nie dlatego, że nie wie, co jest nam potrzebne albo nas nie słucha. Przeciwnie: On słucha zawsze i z miłością, wie o nas wszystko”.
    - W naszym codziennym życiu, zwłaszcza pośród trudności, w walce ze złem, na zewnątrz i wewnątrz nas, Pan stoi zawsze obok nas. Walczymy, mając Go u swego boku, a naszym orężem jest właśnie modlitwa – podkreślił Franciszek. Zauważył, że walka ze złem jest trudna i długa, wymaga cierpliwości i uporu.

  5. fado

    własnie im częściej sie modlimy tym bardziej zaczynamy dostrzegać jakimi duchowo jestesmy ……żebrakami. w najnowszym magazynie Egzorcysty były takie slowa:” pycha z nieba spycha” no..własnie to tez o mnie, niestety ; )

    ps.ja poczułam ogromna róznice w swej modlitwie gdy zaczełam sie modlic (rózancem) na kolanach.kiedys nie byłabym wstanie tego zrobic.mowiałam sobie ,poco,przeciez to niewazne ,wazne ze siewogole modle,a czy na kolanach czy na siedzaco to zadna przeciez roznica? a jednak myliłam sie.na poczatku było mi ciezko,starsznie bolały mnie kolana,nie mogłam sie skupic ba nawet nad tym co mowie nie miałam kontroli,bo rózne mysli mnie zalewały…..wiec zaczełam go mowic na głos.teraz jest lepiej.dzieki takiej mojej modlitwie poczułam sie prawdziwym człowiekiem,który jest unizony,kruchy.to dobry stan bo wtedy daje Bogu szanse na swe dzialanie we mnie.amen.

  6. myszka

    Ś W I A D E C T W O

    Początek kwietnia, czwartek godz. 20.00 wracam do domu z I spotkania organizacyjnego przed misjami św. I nagle upadam na chodnik, wstaję dzięki Bogu nic nie złamałam sobie, poobijałam się i to bardzo. Następnego dnia lekarz stwierdza poważne uszkodzenie prawego barku, na dłoni mam ranę. Bark boli bardzo mocno, bolę też stłuczone kolana i żebra. Postanawiam, że mimo bólu nie wycofam się będę pomagać przy organizacji misji św. Na II spotkaniu biorę zaproszenia i roznoszę, jeszcze odczuwam ból, leki przeciwbólowe nie wiele pomagają, przestaję je brać. Najbardziej boli bark, rękę podnoszę na taką wysokość, że palcami dotykam nosa, nie mogę zrobić znaku krzyża, muszę pomagać sobie lewą ręką. Przez cały ten czas chodzę codziennie do kościoła na mszę św., przystępuję do komunii św., modlę się i powierzam Panu Bogu swój ból fizyczny. Podejmuję kolejne postanowienie, że w czasie misji św. będę przychodzić codziennie rano na różaniec na mszę św., wieczorem na majówkę, na mszę św. na Apel Jasnogórski na Drogę Krzyżową i na inne nabożeństwa (oprócz dla młodzieży i mężczyzn). Zaczynają się misje św. dotrzymuję swoje postanowienia, rano budzę się bez budzika godz.6.00, wstaję modlę się, odmawiam brewiarz, jem śniadanie i idę do kościoła i tak każdego ranka, wieczorem majówka, msza św. Apel Jasnogórski. Powierzam Banu Bogu swój ból [Panie Boże boli ale nie zrezygnuję]. Wtorek, Droga Krzyżowa, zapalam swoją świecę od ognia z Paschału, który roznosi młodzież, idziemy świeczkę trzymam w prawej ręce lewą ręką trzymam się koleżanki. Krzyż przejmują matki, idę aby GO nieść, podtrzymuję lewą ręką i myślę [będzie mnie teraz bolała i druga ręka ale to nic wytrzymam i ten ból]. Procesja z krzyżem przychodzi do kościoła, koniec nabożeństwa Drogi Krzyżowej, przed ołtarzem leży Krzyż Misyjny, za ołtarzem stoją kapłani i udzielają błogosławieństwa świeczkę trzymam w lewej ręce a prawą robię znak krzyża i ogarnia mnie ogromne zdziwienie mogę moją prawą rękę podnieść jeszcze wyżej palcami dotykam czoła, wykonuję dokładnie znak krzyża a na wieczornej mszy św. nie mogłam się przeżegnać. Odczuwam mniejszy ból niż wcześniej ale jeszcze boli, odczuwam wielką radość, cieszę się jak małe dziecko, klękam modlę się, dziękuję Panu Bogu za uwolnienie mnie choć troszkę od bólu, wracam do domu niosę zapaloną świeczkę ogarnia mnie radość czuję jak ta radość wypełnia mnie. Rano pierwszą rzeczą jaką zrobiłam po przebudzeniu to był znak krzyża, sprawdzam czy to nadal trwa mogę podnieść prawą rękę bez pomocy do czoła, jest tak samo jak było poprzedniego dnia wieczorem po zakończeniu Drogi Krzyżowej, zaskoczenie lewa ręka nie boli. To moja wytrwała modlitwa, to moja walka z bólem, to wiara w krzyż, bo wielka jest moc krzyża, jak wielka jest w nim siła, która wtedy na mnie spłynęła, wiem, że to krzyż mi pomógł, to krzyż mi dał ulgę w cierpieniu. Wiem teraz jak wielka jest moc i siła w modlitwie, oczywiście potrzeba dużo cierpliwości i wytrwałości. CHWAŁA PANU.

  7. fado

    piękne,piękne!!!!!!!!!!!!!!!!!!Nasz Pan Jest Bogiem Żywym.

    trzeba Mu tylko mocno zaufac,a wtedy okaze swa Moc!

    jestes Wielką Wojowniczką,Myszko.

    pozdrawiam cie bardzo serdecznie ; )

  8. fado

    Orędzie Matki Boże j z Medziugorja 25 września 2013

    „Drogie dzieci! Również dziś wzywam was do modlitwy. Niech modlitwa stanie się dla was codzienną praktyką. Modlitwa czyni cuda w was i poprzez was, drogie dzieci, niech więc modlitwa stanie się dla was radością. Wtedy bowiem wasze spojrzenie na życie stanie się głębsze i bardziej otwarte i pojmiecie, że życie jest darem dla każdego z was. Dziękuję, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”

    Droga rodzino modlitewna,
    orędzie, w którym Królowa Pokoju ponownie wzywa nas do modlitwy, akcentuje mocno nasze powołanie, które stało się naszym udziałem, poprzez decyzję o podjęciu modlitwy i życiu na codzień według orędzi Maryi. W orędziu tym Matka Boża zaznacza wyraźnie, że mamy modlić się każdego dnia, a modlitwa powinna być żywa. Wiemy bowiem, że ludzie zaczynają się modlić dopiero wtedy, gdy znajdą się w kłopotach lub napotykają na trudności, inni modlą się z przyzwyczajenia, a jeszcze inni modlą się powierzchownie, a ich rozmowa z Bogiem jest jałowa, pusta, jakby byli poganami. Tymczasem doświadczenie Kościoła potwierdza moc modlitwy i jej wprost cudowne działanie w życiu wiernych. Święci mówią, że modlitwa jest jak oddech duszy. Oddychanie jest fenomenem fizjologicznym, jest procesem podczas którego wdychane świeże powietrze wiąże się w płucach z krwią, która podtrzymuje życie, a wydychamy z siebie substancje trujące. Człowiek, który nie oddycha, jest martwy, podobnie więc człowiek, który się nie modli, jest martwy duchowo. Albowiem podczs modlitwy człowiek wyrzuca z siebie wszystko co jest szkodliwe w jego myślach, jego uczuciach, a nabiera świeżości spojrzenia na swoje problemy wprost od Boga, który jest najwyższą miłością i mądrością. Tak więc człowiek unikający modlitwy jest jak uschnięte drzewo, w którym nie następują żadne zmiany, które już nie wzrasta i nie jest w stanie wydać ani liści, ani kwiatów, a tym bardziej owoców. Tak jak swojego ciała nie możemy pozostawić bez pokarmu i pielęgnacji, bo zginie, podobnie dzieje się z naszą duszą, gdy brak jej modlitwy.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. The Adventure Journal Theme.

%d bloggers like this: