Zwykła woda i niezwykłe wino. 2 Niedziela zwykła.

W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa rzekła do Niego: „Nie mają wina”. Jezus Jej odpowiedział: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czy jeszcze nie nadeszła godzina moja?” Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Jezus rzekł do sług: „Napełnijcie stągwie wodą”. I napełnili je aż po brzegi. Potem powiedział do nich: „Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu”. Ci więc zanieśli. Gdy zaś starosta weselny skosztował wody, która stała się winem – a nie wiedział, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli – przywołał pana młodego i powiedział do niego: „Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

Od kilku dni, mamy w Kościele, tzw. okres zwykły. Z tym zielonym kolorem, musieliśmy zaczekać, aż zakończy się Okres Bożego Narodzenia, abyśmy nie wyglądali, jak dodatkowe choinki przy ołtarzu. Kolor zielony w liturgii, symbolizuje okres zwykły, choć zapewne za 2-3 miesiące, kiedy zazieleni się wiosna, ten zielony w przyrodzie, będzie dla nas niezwykły. Różnie możemy traktować w naszym życiu coś, co jest zwykłe i niezwykłe. Ktoś szuka skarbów z wykrywaczem metalu, coś piszczy na tym radarze, więc kopie w ziemi, a tu się okazuje, że to zwykły gwóźdź. Ktoś podziwia czyjeś kwiaty rosnące w doniczkach i pyta, czym to i jak podlewać, a ktoś mówi, wystarczy zwykła woda. Możemy mieć podejrzenie jakiejś choroby, ale lekarz mówi, to było zwykłe przeziębienie. Jak to powinno być w naszym chrześcijańskim życiu z tym czasem zwykłym? Papież Jan XXIII powiedział: Nie chodzi o to, abyśmy robili rzeczy niezwykłe, ale abyśmy zwykłe, robili w sposób niezwykły.

Cud w Kanie Galilejskiej, dokonał się na zwykłym weselu. Zabrakło wina, i to było niezwykłe, raczej się to nie zdarzało. Zwykli słudzy, wzięli zwykłe stągwie, nalali zwykłej wody i stała się rzecz niezwykła. My od naszej wiary, czy od Pana Boga, oczekujemy nieraz rzeczy niezwykłych, liczymy na to, że Pan Bóg, to wszystko za nas załatwi, od początku do końca. Zobaczmy, żeby ten dzisiejszy cud w Kanie Galilejskiej powstał, to się musieli ludzie napracować. Po pierwsze, tę wodę, nie tak łatwo było znaleźć. Kana Galilejska, ma fatalny układ geologiczny, jeśli chodzi o wodę. Tam woda jest skarbem. Oni w zasadzie żyli tylko z deszczówki. Nie mieli żadnych źródeł, żadnych studni. A Jezus sobie życzy, dla swojego eksperymentu 600 litrów wody. I oni pracują, noszą tą wodę, przelewają. Żeby Pan Bóg mógł zrobić cud w naszym życiu, to najpierw my musimy się trochę napracować. Nie wystarczy usiąść, odmówić różaniec i patrzeć w niebo, czekać, aż się cud stanie (Ks. P. Pawlukiewicz). Trzeba nam współpracować z Jezusem, żeby działy się w naszym życiu rzeczy niezwykłe.

No i jeszcze trzeba słowo o Maryi. Jest uważna i dyskretna, jak dobra mama. Widzi, że zabrakło wina, które na Wschodzie jest synonimem radości. Jej prośba o wino, jest jednocześnie prośbą o radość. Nie bez powodu, nazywamy Maryję, przyczyną naszej radości.

Prośmy Maryję, aby w tym okresie zwykłym, który zaczęliśmy, nie brakowało w naszym życiu, wydarzeń niezwykłych.  

Znaczenie chrztu. Święto Chrztu Pańskiego.

Gdy lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w swych sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: „Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem”. Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił nad Niego, w postaci cielesnej niby gołębica, a z nieba odezwał się głos: „Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie”.

Tak to już w naszym życiu jest, że raczej nie zastanawiamy się nad rzeczami oczywistymi. Zresztą, po co zastanawiać się nad czymś, co jest oczywiste.

W codziennym życiu, czymś takim oczywistym, jest istnienie wody. No jest woda i już. Mamy ją w kranie, odkręcamy czerwony kurek, leci ciepła, odkręcamy niebieski leci zimna. W życiu wiary, czymś takim jest chrzest. Wszyscy przyjęliśmy chrzest. Nad czym się tu zastanawiać. Było minęło.

A jednak, dzisiaj w święto Chrztu Pańskiego, mamy dobrą okazję, aby zastanowić się nad tymi dwoma oczywistymi rzeczami, jakimi są woda i chrzest.

Zobaczmy najpierw o jakiej wodzie dziś czytamy. Czytamy o wodach Jordanu. Ta rzeka, ma bardzo głęboką symbolikę. Jordan, płynie wzdłuż całego państwa Izrael, wzdłuż Ziemi Świętej, płynie od północy na południe. I ciekawe w tej rzece jest to, że nie uchodzi ona do żadnego morza, ani żadnego oceanu. Ona wpada do bardzo zasolonego jeziora, które tylko zwykło się nazywać Morzem Martwym, w którym wszystko umiera. Jest to rzeka, która biegnie do śmierci. To jest rzeka, która pokazuje w obrazowy sposób, jak wygląda życie człowieka.

Po drugie, ta rzeka niesie ze sobą wszystko, czym Izraelici żyją w ciągu całego swojego życia. Tą rzeką płynie dosłownie wszystko. Kto był w Ziemi św., to o tym się przekonał, że nasza Mleczka przy Jordanie, to jak Kryniczanka. A więc Jordan to rzeka, która niesie z sobą ciężar brudu, nie tylko w tym sensie fizycznym, ale też w sensie duchowym. Kiedy Jan chrzcił ludzi, to ich grzechy pozostawały w tej wodzie, a następnie płynęły do Morza Martwego.  

I po trzecie. Warto pamiętać, że dla Izraelitów, istota Boga polegała na tym, że Bóg jest maksymalnie święty, czyli całkowicie oddzielony od tego co ludzkie, co jest nie święte. Hebrajskie słowo Kadosz, oznacza święty, to znaczy, nie mający nic wspólnego z słabością, grzechem.

A dziś czytamy w Ewangelii o Chrzcie Pańskim, który polegał na tym, że Syn Boży, wchodzi w to wszystko, zanurza się w naszych grzechach. I właśnie w tym momencie, kiedy Jezus bez grzechu, zanurza się w naszych grzechach, Bóg Ojciec, mówi za dumą: to jest mój Syn!

Moi drodzy. W czasie każdego chrztu, Jezus bierze na siebie nasze grzechy. Przede wszystkim grzech pierworodny. A gdy chrzest przyjmuje osoba dorosła, to także wszystkie grzechy uczynkowe.

Dziękujmy zatem Panu Bogu za nasz chrzest. Tak, jak Jan Paweł II, dziękował w Wadowicach mówiąc: tu wszystko się zaczęło. Większość z nas, tutaj obecnych została ochrzczona w tej naszej Bazylice. Tu wszystko się zaczęło. Tu zaczęły się rzeczy nieoczywiste, nad którymi warto się zastanowić. Tu zaczęło się nasze życie Boże, tu zaczęła się nasza wiara.

Słowo stało się Ciałem. 2 Niedziela po Narodzeniu Pańskim

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz /posłanym/, aby zaświadczyć o światłości. Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było /Słowo/, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie. Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali – łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, /o Nim/ pouczył.

Pismo święte, zaczyna się od słów: Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię… A drugie zdanie, jest takie: A potem Bóg rzekł…, czyli wypowiedział Słowo.

Ewangelia Jana, zaczyna się od zdania: Na początku było Słowo.

Ewangelista Jan, napisał dzisiejszy fragment językiem teologii. Bóg jest Słowem, które jest Bogiem. Bóg stał się człowiekiem i zamieszkał wśród nas. To przepiękny poemat, mówiący nam, że przez to Słowo wszystko się stało. A wiec to Słowo na początku wszystko stwarza. To Słowo daje życie, w nim było życie. Wszelkie życie jakie istnieje pochodzi od Boga. To słowo jest światłością, której ciemność nie jest w stanie ogarnąć. Bóg posłał nad Jordan Jana, aby zaświadczył o tej światłości. I wówczas, gdy Jan już dał świadectwo, Słowo przyszło do swojej własności, ale jego własność go nie przyjęła. Tak bardzo człowiek zapatrzył się w swoje sprawy, że nie zobaczył Boga, który przyszedł na świat. Może dlatego, że Boga nikt nigdy nie widział, bo jest on tajemnicą.

Kiedyś trochę inny Jan, a dokładnie Jasiu, na lekcji religii, narysował anioła z trzema skrzydłami. Na to zareagowała pani katechetka pytaniem: Jasiu, a ty widziałeś anioła z trzema skrzydłami? Na to Jasiu odpowiedział: a Pani widziała z dwoma?

Bóg jest tajemnicą. Wchodzimy w tą tajemnicę, tak jak wchodzimy w 2022 rok, który jest też dla nas tajemnicą. Na początku roku mamy Słowo. Przyjmijmy to Słowo, aby ono stało się w nas ciałem, aby ono w nas zamieszkało. Teraz będzie właśnie taki czas ku temu, gdy skończy się okres Bożego Narodzenia i wrócimy do swoich obowiązków. To jest właśnie ten czas, aby  kierując się Boża mądrością, o której słyszeliśmy w I czytaniu, Słowo będzie, albo nie będzie stawało się w nas ciałem. Oby to Słowo zamieszkało w naszych rodzinach, domach, miejscach pracy.

Wszystkim tym, którzy je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi. Tego Wam i sobie życzę, abyśmy tak żyli w tym roku, jak przystało na dzieci Boga.

Nowy Rok 2022

Pasterze pospiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane. Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie Matki.

Pierwszy dzień nowego roku kalendarzowego, zachęca nas do tego, aby z nową nadzieją, wyglądać tego, co przyniesie nam ten nowy 2022 rok. Co za nami – wiemy, co będzie – stanowi wielką niewiadomą w kierunku której dziś stawiamy pierwszy krok. Stajemy na progu nowego roku naszego życia, swoistej tajemnicy. Tajemnicy, którą dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, będziemy odsłaniać. Za nami nie łatwy rok, do którego będziemy wracać tylko wspomnieniami. Czas mija bezpowrotnie, ale pozostaje to, co było w nim dokonane.

 Każdy z nas, ma własne życzenia, oczekiwania, plany, na ten nowy rok. Każdy z nas, chciałby powiedzieć 31 grudnia 2022, że: to był dobry rok!

W pierwszy dzień nowego roku, gdy właśnie przed nami długa droga, Kościół powierza nas Matce Bożej. Stawia przed nasze oczy Theotokos – Bogurodzicę – Matkę Syna Bożego, ale także naszą Matką. Z Matką idzie się pewniej przez życie, kiedy traktuje się ją jako życiowego opiekuna i przewodnika.

Dziś modlimy się także o pokój na całym świecie i pokój w naszej ojczyźnie. A przez ręce Maryi, zanosimy do Boga modlitwę:

Panie uczyń z nas narzędzia Twojego pokoju.

Abyśmy siali miłość tam, gdzie panuje nienawiść

Wybaczenie tam, gdzie panuje krzywda

Wiarę tam gdzie, panuje zwątpienie

Nadzieję tam, gdzie panuje rozpacz

Światło tam, gdzie panuje mrok

Radość tam, gdzie panuje smutek

Spraw, abyśmy nie tyle mogli szukać pociechy, co pociechę dawać

Nie tyle szukać zrozumienia, co rozumieć innych

Nie tyle szukać miłości, co kochać

Albowiem dając, otrzymujemy

Wybaczając, zyskujemy przebaczenie

A umierając, rodzimy się do życia wiecznego.  

Boże Narodzenie 2021

Drodzy Przyjaciele!

Życzę Wam, przede wszystkim zdrowia, abyśmy mogli dzielić się radością Bożego Narodzenia z najbliższymi. Życzę pogody ducha, która wyraża się w dobrych słowach, dobrych uczynkach, które dziś mają tak wielką wartość i są każdemu z nas potrzebne. Życzę nieustannej wiary, że znowu będzie dobrze. Wiary pokładanej w Bogu, ale i wiary w drugiego człowieka, który niesie dobro, tak bardzo dziś potrzebne.

Niech ten biały opłatek, symbolizujący chleb, którym łamiemy się tak, jak Chrystus łamał chleb i karmił swoich uczniów, będzie dla nas tym wyjątkowym symbolem, łączącym nas dzisiaj i przy wigilijnym stole, gdy będziemy przywoływać się w pamięci. Niech połączy też z tymi, których krzesło będzie puste w czasie tegorocznej wigilii. Tymi za którymi tęsknimy, których kochamy i tymi, którzy już od nas odeszli do wieczności.

Słowo stało się Ciałem i zamieszkało między nami. Niech miłość, pokój i dobro, staną się ciałem i zamieszkają w tym świątecznym czasie w naszych rodzinach i wszędzie tam, gdzie naszymi myślami i życzeniami, będziemy chcieli dotrzeć. Zdrowych, rodzinnych i bezpiecznych Świąt Bożego Narodzenia!