Pan jest pasterzem. 4 Niedziela Wielkanocy

Jezus powiedział: „Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka, dlatego że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej zagrody. I te muszę przyprowadzić, i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz. Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja sam z siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca”.

Podczas jednego z przedstawień teatralnych, znamy aktor recytował fragmenty dzieł Shakespeara. Po każdym deklamowanym fragmencie, rozlegała się burza oklasków. Zapytano go, czy zechce recytować utwory, o które poprosi publiczność? Zgodził się. Straszy, sędziwy już wiekiem kapłan zapytał, czy zna psalm 23? Tak – powiedział aktor. Powiem go, pod warunkiem, że także ksiądz wyrecytuje go, zaraz po mnie. Kapłan zgodził się. Aktor pięknie, ze wspaniałą dykcją wyrecytował: Pan jest moim Pasterzem, niczego mi nie braknie… itd. Zgromadzeni nagrodzili go wielkimi brawami. Następnie wstał ksiądz i z drżeniem serca, co dało się słyszeć w jego głosie, przejęty, także pięknie wypowiedział słowa psalmu 23. Gdy skończył nie było braw, zaległa głęboka cisza, a z wielu oczu popłynęły łzy. Po dłuższej chwili aktor wstał i powiedział: Moi Drodzy – myślę, że każdy z was zauważył różnicę: ja, znam psalm 23, a ten kapłan – zna Pasterza!

Dziś czytamy jeden z najbardziej znanych fragmentów Ewangelii, mówiący nam o Jezusie Chrystusie Dobrym Pasterzu. Ten fragment Ewangelii budzi w nas bardzo ciepłe skojarzenia. Bo oto wyobrażamy sobie pasterza, otoczonego stadem białych owiec. Czy też jak czytamy w innym fragmencie, Pasterza, niosącego na swoich ramionach najmniejszą, najsłabszą z tych owiec. To wszystko prawda. Jednak dzisiaj nie możemy poprzestać tylko na tym obrazie. Ewangelia’ to nie kolorowanka, ani album z ładnymi obrazkami. Ewangelia to drogowskaz. Dlatego z dzisiejszej pięknej Ewangelii, chciałbym zwrócić Waszą uwagę na dwa, bardzo ważne zdania. Pierwsze to: Moje owce mnie znają, a drugie: Moje owce idą za mną.

Znać kogoś, lub znać coś. Zobaczmy, że czym innym jest wiedzieć o czymś, a czym innym jest poznać to. Dla przykładu, można wiedzieć, gdzie leżą Tatry. Można wiedzieć, ile metrów ma Giewont, czy Kasprowy Wierch. Ale czym innym jest znać te góry. Znam te góry – to może powiedzieć ktoś, kto tam był. Kto dotykał tych skał, kto starł buty na tatrzańskich szlakach. Podobnie jest z Jezusem. Nie możemy zatrzymać się tylko na wiedzy. Chrześcijaństwo, to nie tylko nauka kolejnych pojęć, definicji, regułek. Chrześcijaństwo, to właśnie doświadczenie. Doświadczam Boga. Jestem w nim zanurzony.

I tu przechodzimy do drugiego zdania. Moje owce idą za mną. Pasterz idzie zawsze na przedzie, nie idzie za owcami, nie pogania ich. Chrystus, to też nie taki elektryczny pasterz, taki, że jak się chce przekroczyć bezpieczną granicę, to kopie. Nawet nam pozwala, abyśmy zobaczyli, że oddalając się od niego grozi nam niebezpieczeństwo. Kto jest na co dzień moim pasterzem? Za czyim głosem idę?

 

Reklamy

Strach ma wielkie oczy. 3 Niedziela Wielkanocy.

Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: „Pokój wam!” Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: „Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam”. Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: „Macie tu coś do jedzenia?” Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i spożył przy nich. Potem rzekł do nich: „To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach”. Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma. I rzekł do nich: „Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego”.

Wszystkiego mogli się spodziewać, ale na pewno nie tego, że po Wielkim Piątku przywita ich słowami: Pokój wam. Spróbujmy wyobrazić sobie ich twarze, ich pełną zdumienia radość. To takie znane nam uczucie, gdy człowiek zaskoczony miłą niespodzianką, wciąga do płuc więcej powietrza niż to potrzebne. Tak oni, poczuli wiosnę w sercu.  Jest dla kogo żyć!

Spokojnie, jeszcze raz wyjaśnił im: To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach. Oświecił też ich umysły, aby rozumieli Pisma, i rzekł do nich: Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie. 

Pokój wam. Jak nie dużo trzeba. Dwa ciepłe słowa wypowiedziane z pogodnym obliczem, potrafią napełnić niezwykłą radością. Piszę św. Jan, że po tych słowach Apostołowie już niebyli zatrwożeni. Ale pełni radości i zdumienia.

To też wskazówka dla nas. Abyśmy jako chrześcijanie nieśli pokój. Jeśli nie rozmawiamy z sąsiadem, bo nam po ludzku zawinił, nie odwiedzamy krewnych, bo oni kiedyś nam coś powiedzieli, albo my im. To właśnie trzeba tak, jak w dzisiejszej ewangelii stanąć pośrodku nich i powiedzieć do nich: Pokój wam! Jak ci ludzie zareagują? Może tak jak w Ewangelii: Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Nie poddawajmy się. Pytajmy ich: Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie: to Ja jestem. Już nie koniecznie musimy pytać: Macie tu coś do jedzenia? Ale trzeba się przełamać. Pójść mimo drzwi już długo zamkniętych.

Jak wielkie znaczenie mają te dwa słowa: Pokój wam ofiarowane drugiemu człowiekowi. Może się okazać, że ktoś na nie czeka całymi latami. My czekamy i on czeka. Tylko boimy się tych drzwi zamkniętych. Strach przeszkadza nam w przekazywaniu pokoju. Pan Jezus nie jednokrotnie pytał: Czemu bojaźliwi jesteście. Niech zatem pokój serca otrzymany od Boga nie zostanie tylko w nas samych, ale niech też dzięki nam dotrze do tych, którzy ciągle na niego czekają.

Święto Miłosierdzia Bożego. 2 Niedziela Wielkanocy.

Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, Jezus wszedł, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane. Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: Widzieliśmy Pana! Ale on rzekł do nich: Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: Pokój wam! Następnie rzekł do Tomasza: Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym. Tomasz Mu odpowiedział: Pan mój i Bóg mój! Powiedział mu Jezus: Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej książce, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego.

Druga Niedziela Wielkanocy, to dobry moment na przeżycie prawdy o Bożym Miłosierdziu. Słyszymy przynoszące ukojenie słowa Jezusa, wypowiedziane do wystraszonych uczniów i adresowane dzisiaj także do nas: “Pokój wam…, odwagi, nie bójcie się, to Ja jestem…, pokój wam…, ufajcie…”. Niedziela Miłosierdzia, niedziela nadziei – dla wszystkich ludzi, dla świata.

Chrystus sam domaga się od św. Faustyny Kowalskiej, aby ta niedziela była nazwana Niedzielą Miłosierdzia Bożego. Ja pragnę, aby było to święto Miłosierdzia. Chcę, aby ten obraz, który wymalujesz pędzlem, był uroczyście poświęcony w pierwszą niedzielę po Wielkanocy; ta niedziela ma być świętem Miłosierdzia. Nie znajdzie żadna dusza usprawiedliwienia dopóki nie zwróci się z ufnością do miłosierdzia mojego, i dlatego pierwsza niedziela po Wielkanocy ma być świętem Miłosierdzia. I mówi dalej o swoim miłosierdziu: Mów światu o Moim miłosierdziu, niech pozna cała ludzkość niezgłębione miłosierdzie Moje. Jest to znak na czasy ostateczne, po nim nadejdzie dzień sprawiedliwy. Póki czas niech uciekają się do źródła miłosierdzia Mojego, niech korzystają z krwi i wody, która dla nich wytrysła. Nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, otwieram wpierw na oścież drzwi miłosierdzia Mojego. Kto nie chce przejść przez drzwi miłosierdzia, ten musi przejść przez drzwi sprawiedliwości Mojej.

Okres wielkanocny jest jak najbardziej odpowiedni, aby wołać z całych sił wraz z świętym Janem Pawłem II: “Jezu, ufamy Tobie!”