Przepasane biodra i zapalone pochodnie. 19 Niedziela zwykła.

rozn

Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo. Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę! Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją, skarb niewyczerpany w niebie, gdzie złodziej się nie dostaje ani mól nie niszczy. Bo gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze. Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie! A wy [bądźcie] podobni do ludzi, oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjd ie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie. A to rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie złodziej ma przyjść, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.

Do sławnego malarza Leonardo da Vinci, kiedy był już w podeszłym wieku, przyszedł człowiek, który obserwując jego pracę, zapytał: Mistrzu, ile masz lat? Leonardo się zamyślił, spoważniał i odpowiedział: Może pięć, a może dziesięć… Jak to pięć lat, odrzekł tamten. Wówczas artysta dodał: Mam tyle lat, ile pozostało mi do przeżycia. Tych, które przeżyłem, już nie mam, tak jak nie mam już sprzedanych obrazów.

Drodzy bracia i siostry. To bardzo mądre zdanie, mądrego człowieka. Wiemy doskonale ile przeżyliśmy lat, ale nie wiemy ile jeszcze przed nami. Dlatego w kontekście dzisiejszej Ewangelii, chcemy zobaczyć ten czas, który za nami, który możemy zamknąć w dni, tygodnie, miesiące i lata i zobaczyć ten czas, który przed nami, a co do którego już nie wiemy, czy możemy go zamknąć w lata, miesiące, tygodnie, a może dni…

Chrystus dziś wygłasza nam bardzo jasną naukę. Niech będą przepasane biodra wasze. Co to znaczy? To znaczy bądźcie gotowi, by natychmiast wyruszyć w drogę. Chrześcijanin jest człowiekiem w drodze. Jest pielgrzymem, dopóki nie dojdzie do domu Ojca. Nie tutaj, nie na ziemi, jest cel naszej pielgrzymki. Dziś może wielu o tym zapomina, żyjąc tak, jakby nigdy nie mieli umrzeć. Bycie w drodze oznacza czuwanie, pewną dynamikę. Dlatego też drugi obraz w Ewangelii: zapalona pochodnia. A tą pochodnią jest nasza wiara. Nie zgaszona pochodnia, ale zapalona. I ten obraz też nam przypomina, że chrześcijaństwo zakłada pewną dynamikę, że nasza wiara wymaga od nas działania. Widzimy w zachodniej Europie, jak łatwo chrześcijanie oddają pole swojej wiary. Właśnie kraje zachodniej Europy w imię postępu? gaszą swoje pochodnie wiary. Dziś w wielu miastach na zachodzie Europy można sobie kupić kościół i urządzić w nim hotel, czy restaurację. Gasimy pochodnie naszej chrześcijańskiej wiary, a z szeroko otwartymi ramionami Europa przyjmuje nową religię, islam.

Gdzie szukać źródła tych niepokojących zmian, które dzieją się na naszych oczach? Kilka dni temu papież Franciszek mówił młodym ludziom o „chrześcijaństwie kanapowym”. Nie możemy być tylko chrześcijanami, którzy usiądą na wygodnej kanapie wiary, czy nawet niewiary i będą tylko patrzeć, co najwyżej komentować. Mówił papież, że potrzeba tej dynamiki, tego robienia rabanu, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Potrzeba, aby chrześcijan było widać i słychać, nie tylko w budynku kościoła, bo chrześcijanami nie jesteśmy tylko raz w tygodniu, przez godzinę.

Edmund Hillary, który w 1953r jako pierwszy człowiek zdobył Mount Everest – zapytany dlaczego tam wszedł? – odparł: bo wyżej już się nie dało. Chrześcijanin, to człowiek ambicji, zdobycia największego trofeum na swej drodze, życia bez końca. Na wytrwałych czeka nagroda – Pan sam przepasze się i będzie usługiwał tym, którzy posłuszni Jego wezwaniu wytrwali do końca. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi gdy przyjdzie?

Zastanówmy się dzisiaj, siostry i bracia w kontekście tych dwóch obrazów przepasanych bioder i zapalonej pochodni, co my robimy? Czy nasze siły i aktywność opadła w nas już do tego stopnia, że pozwalamy złodziejowi przyjść ciemną nocą i okradać się ze wszystkiego, co Bóg nam dał? A może wręcz przeciwnie: jesteśmy jak dobry sługa, który niezależnie od tego, czy Pan już nadchodzi, czy jeszcze opóźnia swoje przyjście i tak wiernie czuwa oraz wydziela żywność innym współsługom, czyniąc dokładnie tak, jakby Pan był obecny w swoim domu.
Niech więc te słowa: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał, będą dla nas zachętą do ożywienia naszej wiary. Amen.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s