Pasyjne 4. Szczera spowiedź.

Czwarty warunek dobrej spowiedzi świętej, to szczera spowiedź. Nie można oczywiście przeżyć szczerej spowiedzi, bez poprzednich warunków: bez rachunku sumienia, żalu za grzechy i mocnego postanowienia poprawy. W ciągu ostatnich niedziel próbowaliśmy spojrzeć na spowiedź, nie tylko jako na sakrament w którym spotykamy się z Sędzią, ale jako na sakrament uzdrowienia. Aby dostąpić uzdrowienia, trzeba spotkać się z Lekarzem. Zatem pójść do spowiedzi, to jak pójść do Lekarza specjalisty. Opowiadamy o tym, co nam się wydarzyło, lekarz stawia diagnozę i zapisuje lekarstwo. To Bóg jest tym kardiochirurgiem, który dokonuje operacji na otwartym sercu. Kapłan jedynie podaje narzędzia.

Ktoś kiedyś powiedział, że spowiedź ma być jak PKP: P jak prosta, K jak krótka i P jak prawdziwa. I kiedy wydawałoby się, że to wszystko jest, rodzi się pokusa: po co mówić wszystko szczerze? Dlaczego spowiednik, który też popełnia grzechy, ma wszystko wiedzieć? Pamiętam, jak jeden z egzorcystów, kiedyś na spotkaniu z młodzieżą mówił, że wiele problemów ludzi dorosłych, którzy przychodzą do egzorcysty wynika z tego, że jako młodzi źle się spowiadali, że się nie spowiadali szczerze. To nasza natura sprawia, że bardziej wolimy się chwalić niż pokazywać nasze słabe strony. I czasem, kogoś kto jeszcze nie rozumie czym jest ten sakrament, może sparaliżować strach przed otwartością.

Wspaniałą definicję miłości dał Jean Vanier. Miłość, to jest otwartość. Wiesz, jak kochasz mamę? Tak, jak jesteś na nią otwarty. Wiesz jak kochasz tatę, tak jak jesteś na niego otwarty. Oczywiście, my wobec różnych ludzi mamy mieć różny stopień otwartości, to nie ulega wątpliwości. Otwartość wobec Boga, tak Go kochasz, jak jesteś na Niego otwarty. W sakramencie pojednania bardzo ważne jest otwarcie. Nie chodzi o szczegóły i drobiazgi, ale o otwarcie.

Co może sprawić, że nasza spowiedź nie będzie szczera? Pierwszą pokusą jest, rutyna. Chodzi o to, że bez jakiegoś głębszego rachunku sumienia, po prostu przystępujemy do spowiedzi, tylko żeby powiedzieć to, co zawsze. Wiecie dlaczego wielu ludzi odchodzi od konfesjonału tak samo poważnych, jak przychodzili? Bo oni czują w głębi serca, że się nie wyspowiadali.

Druga pokusa, spowiedź z ogólników. Kłóciłem się, nie słuchałem, byłem niedobry, to nie jest spowiedź. Z mamą się kłóciłem, ale że ją już od paru miesięcy wykańczam psychicznie, ale ja nic nie robię, jak tylko się do niej nie odzywam, nie odbieram od niej telefonów. To by była szczera spowiedź. Albo potknęłam się. Potknęłam się w tym tygodniu z moim chłopakiem 3 razy. To zmieńcie obuwie, może w innych butach nie będziesz się potykać. Nie zawsze byłem w kościele. My też nie zawsze jesteśmy w kościele. Np. za chwilę będziemy w domu. Czy chodzi tobie o to, że opuściłeś Mszę św. niedzielną? Nie można mówić o szczerej spowiedzi świętej, jeśli ktoś tak ogólnie do niej przystępuje.

Trzecia pokusa, to spowiedź z zamienników. Wziąłem sobie od sąsiada, albo nie powiedziałem prawdy. Trochę przenika do konfesjonału język z świata polityki. Jak jakiś polityk skłamie, to mówi się, że poświadczył nieprawdę. Trzeba nazwać rzeczy po imieniu. Spowiedź musi być szczera. Wie ksiądz, czasem się coś wyniesie z zakładu pracy. Jakie coś? Paczkę zapałek, czy jakiś drogi sprzęt elektroniczny. Powiedz dokładnie, nie mów zbyt ogólnie. Nie mów np.: oszukiwałem. No tak, ale jak oszukiwałeś? Powiedziałeś, że ci ciasto smakuje, żeby nie zrobić przykrości pani domu, chociaż ci nie smakowało, czy oszukałeś kogoś na 10000 zł. To jest chyba jakaś różnica. Albo mówisz, że brzydko robiłem. Ale co brzydko robiłeś? Tzn. swoim własnym widelcem sięgałeś do wspólnego półmiska? To jest brzydkie, nie estetyczne. Czy coś innego, brzydkiego zrobiłeś. Powiedz dokładnie. Nie bój się, ksiądz nie takie rzeczy w konfesjonale słyszał. Kiedyś pewien człowiek powiedział: jak ksiądz usłyszy moje grzechy, to wypadnie z konfesjonału. Na to ksiądz odpowiedział: czekaj synu, tylko zapnę pasy. Czasem by rzeczywiście trzeba w konfesjonale zamontować takie pasy bezpieczeństwa, jak w samochodzie.

Kolejne niebezpieczeństwo. Ktoś spowiada się nie ze swoich grzechów. Bo mam taką niedobrą sąsiadkę, obmawia, plotkuje, przeklina. Spowiadamy się z alkoholizmu męża, spowiadamy się z grzechów sąsiadów, innych osób.

Można też moi drodzy zrobić inny błąd przyjść do spowiedzi i mówić coś mniej więcej tak: modle się rano i wieczorem, codziennie odmawiam różaniec, nie chodzę nigdzie, to nikogo nie obmawiam. Więcej grzechów nie mam. Pamiętajmy, pochwalić się, porozmawiać, możemy czy powinniśmy w kancelarii, czy nawet zaprosić księdza do domu, ale jeśli to ma być spowiedź zakończona rozgrzeszeniem, to spowiednik potrzebuje usłyszeć przynajmniej jeden grzech, bo inaczej z czego mam rozgrzeszyć.

Inna kategoria, też zagrażająca szczerości spowiedzi, to są tzw. penitenci znad morza. Może kogoś obmówiłem, może nie byłem na kilku Mszach, może złorzeczyłem, może nie zachowałem postu w piątek, może przeklinałem. To tak, jakby spowiednik powiedział, może odpuszczam ci grzechy, może sobie za pokutę coś odmów.

Kochani, czy ktoś z was poszedłby do lekarza, do specjalisty i lekarz pyta: tutaj Pana boli, nie tu mnie nie boli, a jaką miał pan gorączkę, 38 stopni? Tak. Wyszedłby ktoś od lekarza i powiedział: Ale go oszukałem. Wcale mnie tu nie boli, tylko tu, a nie miałem 38 tylko 36. Powiedziałam, że ukradłam sznurek, nie powiedziałam, że na końcu była krowa. To po co idziesz, żeby jakieś półprawdy mówić. Kochani, jeśli się nie otworzysz, Chrystus cię nie uleczy. Jezus mówi, czytamy o tym w Apokalipsie: Oto stoję u drzwi i kołacze, kto mi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał. Ktoś mówi szukam dobrego spowiednika: a co to znaczy dobrego? No taki przygłuchy by mi się przydał. Szukam dobrego, przenikliwego.

Drodzy siostry i bracia, to tylko niektóre istotne wskazówki dotyczące szczerej spowiedzi. Trudno w jednym kazaniu powiedziec wszystko, co jeszcze byłoby tak ważne, np. co ile się spowiadać, czy warto mieć stałego spowiednika, co to jest spowiedź generalna. Zechciejmy przyglądać się naszym spowiedziom i sprawiać, że będą one coraz lepsze, bardziej szczere, bo od tego jak, się spowiadamy, zależy to jak mocno odczujemy Boże Miłosierdzie.

Na zakończenie naszych rozważań, skupmy naszą uwagę na Najświętszym Sakramencie i módlmy się w szczerości naszego serca:

Panie Jezu Chryste, obecny pośród nas, chcemy Ciebie dzisiaj prosić
o pomoc, aby nasza spowiedź była zawsze szczera i prawdziwa. Prosimy Cię Panie, daj nam wrażliwe sumienia, abyśmy umieli rozpoznać, czym Ciebie obrażamy, a szczerze wyznawszy grzechy, dostąpili Twojego miłosierdzia. Amen.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Pasyjne 4. Szczera spowiedź.

  1. A.

    Bardzo chciałam Księdzu podziękować. Ruszył mnie Ksiądz swoimi kazaniami pasyjnymi. Przez lata spowiadałam się byle jak- pospiesznie, bez głębszego przemyślenia, jednym utartym schematem. I nawet się nad tym nie zastanawiałam. Dopiero Ksiądz dał mi do myślenia. Zrobiłam wszystko inaczej. Powoli. Przemyślałam, poczytałam, ułożyłam sobie w głowie. I bardzo chcę się zmienić. Właściwie pomyślałam, że zacznę poprawę od razu, zanim jeszcze poszłam do spowiedzi. I po troszku staram się być ciut lepszym człowiekiem. U spowiedzi byłam wczoraj. Łatwo nie było, był strach,ale się odważyłam. Spowiednik ( nie wybrałam przygłuchego ;)) okazał się całkiem mądrym człowiekiem i na moją niesztampową jak dla mnie spowiedź, też odpowiedział nieschematycznie: trochę mi wytłumaczył, trochę doradził, naprawdę ok. Może moja spowiedź nie była doskonała, ale na pewno lepsza niż poprzednie. A poprawa oprócz tego, że daje mi radość, niesie ze sobą zupełnie nieoczekiwane skutki uboczne. Chyba jest zaraźliwa. Ludzie wokół mnie też zrobili się jakby milsi, bardziej pomocni, częściej się uśmiechają. Nawet Ci powszechnie uważani za nieużytych, nagle chętni do pomocy. I świat wydaje się od razu taki piękny, choć takich rezultatów zupełnie nie oczekiwałam. To akurat już jakiś czas temu zrozumiałam, że najlepiej jest czynić dobro totalnie bez oczekiwania wdzięczności. Robię coś dobrego, bo tak chcę, bo mogę.Tak jest najlepiej. Wtedy nie ma znaczenia,że komuś pomogłeś, a on później taki niewdzięczny. Pomogłam , bo tak chciałam. I tyle.
    I wtedy człowiek nie czuje się zawiedziony, rozczarowany, czy rozgoryczony. Wtedy pomaganie samo w sobie staje się frajdą. Polecam tą metodę. Działa.
    Jeszcze raz dziękuję. Może Ksiądz spokojnie wypiąć pierś po order od Szefa!
    Jakby Ksiądz poprosił jeszcze Szefa, żeby zapału starczyło mi jak najdłużej, to byłoby super.

    ps. brakowało Księdza kazania w ostatnią niedzielę – zdecydowanie bardziej przekonuje mnie siła argumentów niż siła głosu 😉

    1. To cieszy, że choć jedna osoba słucha. 🙂
      Dzięki za komentarz i choć się nie znamy imiennie, to zapraszam na ostatnie nabożenstwo pasyjne w niedzielę 9 kwietnia na 16.15. 🙂

    2. A.

      I tak bym przyszła. Oczywiście jeśli tylko dam rady dojść do Kościoła, bardzo się postaram. Myślę, że nie tyko ja słucham. Inni po prostu tego Księdzu nie mówią, bo nie mają okazji (sama nie miałabym smialosci zaczepiac Księdza, nawet jeśli uważam Księdza kazania za świetne. Ja też nie od razu Księdza „zauważyłam”, choć pewnie jest Ksiądz u nas gdzieś od wakacji. Teraz już bedę uważnym słuchaczem i trochę krytykiem, jesli mogę. Myślę, że ważna jest informacja zwrotna. Że ktoś słucha, ze to co robimy jest dobre i ma sens. To daje motywację do działania, do rozwoju. Odważnie powiem swoje zdanie, tak jak z samarytanka.
      Ps.jak tylko trochę odpoczne, zregeneruje siły to opowiem Księdzu jak spędziłam dzisiejszą noc.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s