Pasyjne 5. Zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu.

W EwangelliI według św. Łukasza, tam gdzie jest mowa o Zacheuszu, do którego Jezus poszedł w gościną, czytamy takie słowa: A wszyscy, widząc to, szemrali: «Do grzesznika poszedł w gościnę». Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: «Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie». Na to Jezus rzekł do niego: «Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu.

Siostry i Bracia. Ten fragment Ewangelii niech nam posłuży za wprowadzenie do ostatniego już warunku dobrej spowiedzi świętej, a jest nim zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu. To często zapomniany warunek. Wielu z nas uważa, że spowiedź jest skończona, kiedy ksiądz zapuka w konfesjonał. To prawda, rozgrzeszenie kończy spowiedź, natomiast nie kończy procesu nawrócenia. W dobrej spowiedzi chodzi o coś więcej, niż pozbycie się grzechów. Gdybyśmy tylko ten sakrament ograniczyli jedynie do pozbycia się grzechów, to wyglądałoby to tak, jakby ktoś z nas ubrał sweter na lewą stronę, bo po prawej ma plamę. Ta plama dalej będzie na naszym swetrze, a my w tym swetrze będziemy się czuli niekomfortowo. W spowiedzi chodzi o nawrócenie. I ten właśnie ostatni warunek, jest sprawdzianem, na ile moja spowiedź była nawróceniem, a na ile tylko powierzchownym przeżyciem.

Czy kiedykolwiek zastanawialiśmy się nad tym, jak wygląda moje zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu? Czy rzeczywiście potrafię zdobyć się na wynagrodzenie wyrządzonej krzywdy? Wiele grzechów, to szkody wyrządzone bliźniemu, a to trzeba naprawić. Tego wymaga sprawiedliwość. Nakładana pokuta, która jest bardzo symboliczna, jest elementem mającym nas zbliżyć do Pana Boga. Dlatego może najczęściej zadawana pokuta jest pokutą modlitwy. Odmów sobie 1 dziesiątek różańca… Proszę księdza, pokuty nie odmówiłem. A jaką miałeś pokutę? Jeden dziesiątek różańca. To dlaczego nie odmówiłeś? Bo nie znalazłem w książecce. Proszę księdza nie uczestniczyłem w niedzielnych Mszach świętych. To za pokutę przyjdź sobie kiedyś w tygodniu na Mszę św. A nie mógłbym kiedyś w jakąś niedzielę? To może skrajne przypadki, ale wcale nie wymyślone. Zadośćuczynienie ma pomóc mi na nowo szukać Boga. Naprawić zerwaną przez grzech relację z Bogiem, ale i z człowiekiem.  I właśnie tego ma w nas dokonać nałożona pokuta. To lekarstwo, a nie kara. Gdy idziemy do lekarza i mówimy co nas boli, on zapisuje nam lekarstwo, ale nie jako karę, za to że się rozchorowaliśmy, ale żeby nas uzdrowić. Kapłan w konfesjonale, można by powiedzieć, to taki lekarz duszy.

To zadośćuczynienie zadaje nam kapłan najczęściej przed rozgrzeszeniem. Mówi zwykle: za pokutę uczynisz to, czy tamto. I bardzo często jest takie poczucie: ja to tyle nagrzeszyłem, a tu taka mała ta pokuta. Bracie i siostro nikt ci nie broni coś do tego dołożyć. Jeśli kapłan proponuje ci jakąś praktykę pobożną w ciągu 3 dni, to jak chcesz to módl się przez 5 dni. To nie jest tak, że więcej ci nie wolno. Zwykle jest tak, że jeśli kapłan daje niecodzienną pokutę, to zawsze pyta, czy jest ona możliwa do wypełnienia. Jeśli nie to powiedz: nie jestem w stanie tego wypełnić. Proszę sobie przeczytać fragment Pisma św., ale proszę księdza ja bardzo słabo widzę, proszę o inną pokutę.

Zadośćuczynienie bliźniemu. Co trzeba zrobić, aby naprawić wyrządzone zło? Jeśli kogoś skrzywdziłem, jeśli wybiłem komuś szybę, nie wystarczy tylko słowo przepraszam, ale trzeba okno jeszcze naprawić. Kiedyś opowiadali mi uczniowie jednej z krośnieńskich szkół, jak wybili piłką okno w sąsiednim budynku. Pewnie nie zrobiło by to na nich wrażenia, bo okno było i tak stare i brudne, można było odnieść wrażenie, że nikt w tym budynku nie mieszkał. Jednak, gdy zobaczyli za chwilę w oknie pochyloną staruszkę, wycierającą chusteczką łzy, zrobiło się im naprawdę przykro. Ktoś podbiegł do ogrodzenia i krzyknął: przepraszamy. Nawet nie wiadomo, czy babcia to słyszała. Następnego dnia wpadli na pomysł, zrobili w szkole zbiórkę pieniężną i nazbierali tyle pieniędzy, że postanowili wstawić nie tylko nową szybę, ale wymienić całe okno. Pani się zgodziła. Znalazła się firma, która wstawiła okno. Teraz było nawet uchylne, czyste, a jak mówili, babcia często przesiadywała w oknie, a jak ktoś strzelił gola to nawet klaskała. O ile świat byłby piękniejszy, a ludzie lepsi, gdybyśmy nie zapominali po spowiedzi o zadośćuczynieniu bliźniemu.

Ktoś dokonał aborcji lub przyczynił się do niej, może odpowiednim zadośćuczynieniem będzie chociażby podjęcie Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego. Każdego dnia przez 9 miesięcy modlić się w intencji poczętego dziecka, którego życie może być zagrożone w łonie matki. Albo złożenie ofiary na np. Podkarpackie Hospicjum dla dzieci w Rzeszowie, czy Dom Matki w Krośnie.

Często mamy także problem z grzechami języka, lubimy np. plotkować. Plotka może zniszczyć człowieka, plotka potrafi zniszczyć dobre imię. Jak to naprawić? Pewien ksiądz wytłumaczył to dosadnie kobiecie, która przyszła zdziwiona, że nie wystarczy się tylko wyspowiadać z plotkarstwa. Miasteczko w którym mieszkali było na górze, wiec poszli na sam szczyt tej gór. Wziął ze sobą ksiądz poduszkę, wziął nożyczki i mówi do tej kobiety: proszę tę poduszkę rozciąć. Kobieta rozcięła poduszkę i ksiądz mówi: teraz proszę to pierze z poduszki wysypać. Ona spojrzała dziwnie i wytrzepała to pierze z poduszki, a ono z wiatrem rozleciało się po całym mieście. A teraz proszę to pozbierać. No chyba ksiądz zwariował, przecież to niemożliwe. No właśnie, tak samo nie wiesz, gdzie i w jaki sposób zawędrują słowa, które wypowiadasz.

Jak zadośćuczynić? Nagadałeś głupot, kłamstw na kogoś, to jako zadoścuczynienie teraz powiedz coś dobrego, pochwal, wyróżnij, albo odwołaj to, co było nieprawdziwe. Nie powtarzaj jakiś tam rewelacyjnych, niesprawdzonych wiadomości, typu: „a słyszałem, że słyszałaś”. Powiedz coś dobrego o drugim, a jak masz powtarzać niesprawdzone informacje, to lepiej nic nie mów.

Któregoś dnia zjawił się u filozofa Sokratesa jakiś człowiek i chciał się z nim podzielić pewną wiadomością. – Posłuchaj Sokratesie, koniecznie muszę ci powiedzieć, jak się zachował twój przyjaciel. – Od razu ci przerwę – powiedział mu Sokrates – i zapytam, czy pomyślałeś o tym, żeby przesiać to, co masz mi do powiedzenia przez trzy sita?  A ponieważ rozmówca spojrzał na niego nic nierozumiejącym wzrokiem, Sokrates tak to objaśnił: – Otóż, zanim zaczniemy mówić, zawsze powinniśmy przesiać to, co chcemy powiedzieć, przez trzy sita. Pierwsze sito to sito prawdy. Czy sprawdziłeś, że to co masz mi do powiedzenia, jest zgodne z prawdą? – Nie, słyszałem, jak o tym mówiono, i… – No cóż… Sądzę jednak, że przynajmniej przesiałeś to przez drugie sito, którym jest sito dobra. Czy to, co tak bardzo chcesz mi powiedzieć, jest przynajmniej jakąś dobrą rzeczą?  Rozmówca Sokratesa zawahał się, a potem odpowiedział: – Nie, niestety, to nie jest nic dobrego, wręcz przeciwnie… – Hm! – westchnął filozof. – Pomimo to przypatrzmy się trzeciemu situ. Czy to, co pragniesz mi powiedzieć, jest przynajmniej pożyteczne? – Pożyteczne? Raczej nie… – W takim razie nie mówmy o tym wcale! – powiedział Sokrates. – Jeżeli to, co pragniesz mi wyjawić, nie jest ani prawdziwe, ani dobre, ani pożyteczne, to po co o tym mówić?  A i tobie radzę, żebyś o tym zapomniał. 

Gdybyśmy zachowywali się jak Sokrates, o ile lepsze byłoby nasze życie… O ile świat byłby piękniejszy, a ludzie lepsi, gdybyśmy nie zapominali po spowiedzi o zadośćuczynieniu.

Moi drodzy. Kończymy nasze wielkopostne rozważania o spowiedzi świętej. Dziękuję wszystkim, którzy mimo tych moich kazań uczestniczyli w nabożeństwach Gorzkich Żali. Nie zniechęcili się. To budujące, gdy widzi się tak wielu zasłuchanych ludzi na popołudniowym nabożeństwie w niedzielę w naszym kościele. Niech te pięć nauk i ta rekolekcyjna pomogą nam doświadczyć pełni Bożego miłosierdzia zawsze, gdy przystępujemy do sakramentu pojednania oraz pielęgnują dobre, jak najlepsze relacje z Panem Bogiem i innymi ludźmi. Amen.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Pasyjne 5. Zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu.

  1. A.

    A nie mówiłam, że słuchają? Żadnego ziewania, wiercenia się, sprawdzania czy mamy dobrze wyczyszczone buty i równo położony lakier na paznokciach. Naprawdę świetny cykl kazań pasyjnych. Niczym dobra książka: czekamy co, będzie w następnym rozdziale, czego się nauczymy, co nas wzruszy (historia o babci skłania do zmiany tuszu do rzęs na wodoodporny, no i ta wiara w dzisiejszą młodzież!), co skłoni do refleksji. I jeszcze bonus: książki zwykle nie budzą w nas chęci do zmiany na lepsze. Ale na koniec ten sam rodzaj niemiłego uczucia, że to już właśnie koniec. Oczywiście dalszą część powinniśmy napisać sami. To od nas teraz zależy, co zrobimy, z tym, co udało nam się usłyszeć, jak wpłynie to na nasze życie, czy zechcemy coś w nim zmienić i na jak długo starczy nam zapału.
    Jeśli zaś chodzi o stronę techniczną, to nie myślał Ksiądz, żeby ten cykl umieścić w internecie tak, by było go łatwo wyszukać pod hasłem „dobra spowiedź”, czy „warunki dobrej spowiedzi”? Myślę, że wielu ludziom mógłby pomóc, gdyby łatwo go było znaleźć.
    No i apropos zadośćuczynienia, to myślę, że Ksiądz sam jest trochę zadośćuczynieniem za pobyt u nas swojego poprzednika – proceder ziewania, oglądania własnych butów i paznokci podczas kazań odchodził regularnie, przyznaję się, sama brałam w nim udział.
    I obiecana opowieść o mojej piątkowej nocy. Zdecydowałam się wyruszyć na Ekstremalną Drogę Krzyżową. Nazwa w pełni adekwatna na charakteru „imprezy”. Zdecydowałam się nie bez obaw- czy dam rady, czy pokonam swoją fizyczną słabość, a może nawet bardziej lęki, które mam w głowie. Ale tak bardzo chciałam, że nie powstrzymał mnie ani mój strach, ani „rady” innych: „czy ty wiesz, ile to jest 42 km?” Naprawdę było warto. Może to niemądre, ale pomyślałam, że gdy zadam sobie trud, to Jezusowi choć przez chwilę łatwiej będzie dźwigać Jego krzyż, że choć na moment będzie Mu lżej. I chyba pierwszy raz postanowiłam o nic nie prosić. Tylko przeprosić. I podziękować. To w proszeniu zawsze byłam mistrzem, teraz chciałam inaczej. Pierwsze 20 km właściwie były spoko. Ciekawe rozważania, cicha spokojna noc (to w ciszy najlepiej słyszy się Boga). Potem zrobiło się ciężko, pojawiły się odciski na spodzie stóp ( nie pomogły ulubione trekingi, które przeszły już ze mną niejeden szlak i zdobyły niejeden szczyt). Bolał każdy krok. Każdy. A odpoczynki na kolejnych stacjach nie pomagały-musiały być krótkie, bo od razu robiło się zimno. I powrót do marszu jeszcze trudniejszy. Właściwie prawie do końca nie wiedziałam, czy dam rady, ale im było ciężej, tym bardziej chciałam. I ani razu nie pomyślałam „po co mi to było”, czy o tym, żeby zadzwonić do bliskich, którzy czekali pod telefonem. Później doszedł ból kolan i zmęczenie takie , że nie miało się siły jeść ani pić. I coraz większe pragnienie, by dojść do celu. Gdy zaczęło padać, zrobiło się zimno i grząsko, a nogi nie słuchały już głowy, jeszcze bardziej chciałam dojść do celu.
    I udało się! Uwielbiam ten smak. Smak zwycięstwa. Zwycięstwa nad sobą , swoimi słabościami, lękami, ograniczeniami i zmęczeniem. Chciałam pójść z Jezusem, a to On poszedł ze mną. Było bardzo ciężko, gdyby nie trzymał mnie za rękę, na pewno nie dałabym rady. Choć w głębi serca mam taką malutką nadzieję, że choć przez moment Jego krzyż był odrobinę lżejszy. A dla mnie była to jedna z piękniejszych nocy w życiu.

  2. Dario

    Mam pytanie. Czy jeśli nie zdążyłem jeszcze zadośćuczynić bliźniemu po poprzedniej spowiedzi, a mam podejrzenie że jestem w stanie grzechu ciężkiego to czy najpierw powinienem zadośćuczynić czy iść do spowiedzi ? Czy jeśli pójdę do spowiedzi bez zadośćuczynienia to czy spowiedź będzie ważna ?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s