Dlaczego cierpienie? 22 Niedziela zwykła.

Jezus zaczął wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie. Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie. Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania.

Jezus zapowiada, że będzie cierpiał, że musi umrzeć. Jego apostołowie nawet nie chą przyjąć tego do wiadomości. Zresztą nie tylko oni. My też pytamy: czy Pan Jezus musiał cierpieć, musiał umrzeć? Dlaczego my cierpimy, dlaczego umieramy, po co w ogóle jest cierpienie? I nie ma się tu co mądrzyć, podając katechizmowe definicje. Sam w tych dniach staję bezradny przy łóżku bliskiej mi osoby. Jak człowiek pokornieje udając się do szpitala, na szczęście jako odwiedzający, patrząc na cierpienie bliskich.

O cierpieniu łatwo się pisze teologom, psychologom, etykom, kiedy samemu jest się z życia zadowolonym, sytym i szczęśliwym. Tak łatwo przychodzą wtedy ładne i błyskotliwe teorie na temat celowości cierpienia, mądre i uczone słowa na temat jego natury i wychowawczej roli. O wiele trudniej cierpienie przeżywać. Wtedy wszystkie teorie stają się takie puste. Nie będę zatem i ja się tutaj wymądrzał…

Cóż nam zostaje? Zaufać Temu, który przez mękę i śmierć zbawił świat, który przetworzył własne cierpienie na szczęście wieczne wszystkich ludzi.

Reklamy

10 uwag do wpisu “Dlaczego cierpienie? 22 Niedziela zwykła.

  1. madzia

    Niestety patrzenie na cierpienie bliskich nie jest łatwe a już tym bardziej przyjemne od jakiegoś czasu bardzo dobitnie się o tym przekonuję.Czesto wtedy zadaje sobie pytanie gdzie jest Bóg,ktory jest dobry milosierny,który nas kocha.Przecież jak by był nie pozwoli by na niczyje cierpienie.Niestety do dnia dzisiejszego nie znalazlam odpowiedzi a jedyne co znalazłam to smutek,żal do samej siebie,że bliskie mi osoby cierpią a ja nie umiem im pomóc.

  2. A.

    Też od kilku lat towarzyszę cierpieniu bliskiej mi osoby. Zgadzam się, że bardzo to trudne, a bezradność dobija. Najważniejsze chyba po prostu być blisko. Darować kochanej osobie jak najwięcej naszego czasu i uwagi.

  3. Zawsze bałam się cierpienia, ale gdy umierała moja córeczka nigdy nie czułam się tak silna i nigdy wcześniej nie czułam tak mocno tego, że Bóg jest w tym cierpieniu razem ze mną/ z nami.

    1. madzia

      Zastanawia mnie skąd Pani wiedziała,że Bóg jest z Panią w tym cierpieniu i skąd miała Pani siły aby patrzeć jak córeczka Pani umiera.

    2. A.

      Też, gdy kiedyś bardzo cierpiałam, czułam wyraźnie bliskość Boga. Niestety nie byłam tak dzielna jak Agnieszka. Byłam wstrętną zołzą, która odgrywała się na Bogu, za krzywdę, którą wyrządził mi inny człowiek, za własną niemoc i bezsilność, za to, że nie umiałam radzić sobie z własnym cierpieniem. Ciągle miałam do Niego pretensje i w kółko zadawałam Mu pytanie: dlaczego mnie to spotkało (dziwne, że nie pytamy o to, gdy spotyka nas coś dobrego)? Byłam naprawdę nieznośna, rozgoryczona, użalająca się nad sobą. A On cały czas, niezrażony moją beznadziejnością, był przy mnie. Czułam to, i pewnie dlatego w końcu udało mi się ogarnąć. Dziś mam nadzieję, że skoro miał tyle miłości, by mimo wszystko mocno trzymać mnie za rękę, to może ma też jej tak dużo, żeby mi tamto wybaczyć.
      Już parę razy myślałam, żeby opuścić to miejsce. Że za bardzo się tu panoszę, że za bardzo poczułam się jak w domu, w miejscu, gdzie powinnam być tylko gościem. Ale nie potrafiłam. Bo to dobre miejsce. Tak właściwie, to dopiero uczę się kochać Boga. A gdzie nauczę się tego lepiej, niż wśród dobrych, wrażliwych ludzi, którzy o miłości Boga wiedzą więcej niż nawet najlepszy katechizm?
      Dziękuję Ci Agnieszko 🙂

  4. madzia

    Z tad te moje pytania do Pani Agnieszki bo szczerze.Ja mimo,że straciłam dziecko parę lat temu nigdy nie powiedziałam,że Bóg cierpiał ze mną kiedy to się stało nigdy nie powiedziałam tego i raczej w żadnym swoim życiowym cierpieniu tego nie powiem.Pamiętam,że parę lat po utracie dziecka ktoś bardzo mi bliski stracił też dziecko i do dnia dzisiejszego pamiętam jak wtedy byłam wściekła na Boga dlaczego dopuścił do tego skoro jest dobry itp.Szczerze od śmierci mojego dziecka minęło 10 równych lat a ja chyba nie pogodzilam się z tym do dnia dzisiejszego a już na pewno nie znalazłam odpowiedzi mimo iż mam 2 synów.

    1. madzia

      Ps.A ty lepiej nie zastanawiaj się nad opuszczeniem tego miejsca Diablica próbowała co najmniej 2 razy i znów wróciła tylko jak widać w innym wcieleniu.Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s