Z maturzystami, wychowawcami, nauczycielami…

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Z maturzystami, wychowawcami, nauczycielami…

  1. A.

    I tylko tyle?
    Mam ostatnio taki zwyczaj: w piątek albo w sobotę czytam sobie Księdza wpis (z Ewangelią i czytaniami), chodzę z tym i rozkminiam przez sobotę i moje przeżywanie niedzielnej mszy jest całkiem inne. Bardziej świadome, uważne, łatwiej mi się skupić i przede wszystkim daje mi radość. Może to głód Słowa Bożego, który pewnie mamy wszyscy odwiedzający dość licznie tego bloga. A w tym tygodniu zostawił nas Ksiądz głodnymi 😦
    Wiem, ma Ksiądz mnóstwo obowiązków. OK.
    Ale w Kościele też z tym słabo. Znów przez ostatnie dwie niedziele były czytane listy. Jasne, że to spoko jak zbierze się kilku biskupów, stworzy taki list, a potem księża w tych kilku tysiącach parafii mają z głowy. Tylko, że to nie działa. My wierni nie potrzebujemy lektorów, którzy przeczytają nam mało strawny tekst, na którym naprawdę trudno skupić uwagę. Potrzebujemy Was, kapłanów, z Waszymi płynącymi z serca, opartymi na Biblii, przemyślanymi, przygotowanymi homiliami, które sprawią, że po wyjściu z Kościoła będziemy chcieli zmienić choć jedną, nawet najmniejszą, rzecz w naszym życiu.
    Czy to tak dużo? Chociaż raz w tygodniu.
    Jasne, że ideałem byłoby, gdyby też w dzień powszedni było króciutkie (3 minutki), rozważanie do Ewangelii, takie tylko „zagajenie” tematu, ale to już rzeczywiście za dużo wymagam.
    No to się namamrałam. A chciałam tylko napisać, że po prostu potrzebujemy tych Księdza wpisów 🙂

    To dla równowagi taka historia. Nabożeństwo różańcowe. Zaprasza Ksiądz dzieci do wspólnego prowadzenia różańca. Najpierw z pewną taką nieśmiałością, później nieco odważniej garną się dzieciaki przed ołtarz. To przejęcie, ale też radość i ufność tej dziecięcej modlitwy. Bezcenne. My dorośli moglibyśmy się wiele od nich nauczyć. I te ich buziaczki, kiedy już wracały do ławek- radość w czystej postaci. Myślę, że pozwolił im Ksiądz poczuć się ważną częścią wspólnoty. A chyba dzisiejszy Kościół ma z tym trochę problem. Jasne, to tylko drobny gest. Ale może właśnie na tym polega chrześcijaństwo. Być na tyle wrażliwym i uważnym na drugiego człowieka, by takie gesty w ogóle przychodziły nam do głowy.
    I myślę, że to dużo skuteczniejsze niż wabienie dzieci do Kościoła obrazkami, czy naklejkami. Bo uczy te dzieci zaangażowania w modlitwę i poczucia wspólnoty, a nie kolekcjonowania przedmiotów.

    Dobrej niedzieli 🙂

    1. Sa

      Zgadzam się z A. Ja również czekałam z niecierpliwością na piątkowy wpis. Ale no cóż, trzeba czekać na następny tydzień. Miejmy nadzieję, że cierpliwość popłaci 🙂

  2. Przygotowanie pielgrzymki oraz wyjazd z maturzystami na Jasną Górę, to jedyny powód, a widzę, że wywołał tsunami 🙂 bo kilka osób dopominało się o parę myśli, nawet wtedy, gdy już byliśmy w autobusie. A jak wróciłem w niedzielę nad ranem, to przez pół dnia nie rozróżniałem kolorów, oślepiony przez tiry, po całonocnej drodze powrotnej 🙂
    Z tymi Listami… cóż zrobić. Przychodzą z adnotacją: „Należy odczytać 1.10.2017”. Trzeba by z autorami pogadać…
    A z dzieciakami, to jak z dzieciakami, one są zawsze autentyczne. Jak jedno się modliło, to pozostałe liczyły na palcach, czy jeszcze się załapią na Zdrowaśkę. 🙂
    Pozdrawiam popielgrzymkowo.

    1. A.

      Cóż, może to tsunami to po prostu fala uznania dla Księdza pracy. Sygnał, że robi Ksiądz coś dobrego i ważnego dla innych. Potwierdzenie, że warto się starać. A może dodatkowa motywacja?
      Bo tak sobie myślę, że gdyby miał Ksiądz niespodziewanie troszkę wolnego czasu (np. czasem coś wypadnie z grafiku), to może mogłoby się pojawiać jakieś dodatkowe rozważanie, tak w środku tygodnia? Tak od czasu do czasu.Taki bonus dla wiernych czytelników. Czasem są takie szczególnie piękne fragmenty Ewangelii w tygodniu (wiem, cała Biblia jest piękna), że aż żal nie napisać paru słów. Na przykład dzisiejszy, mój ulubiony (ulubiony, bo dopiero niedawno go zrozumiałam- wcześniej totalnie nie ogarniałam i wkurzało mnie to strasznie).
      To oczywiście tylko taka nienachalna sugestia 😉

      Pozdrawiam 🙂

      A problemem z nierozróżnianiem kolorów niech się Ksiądz nie martwi. Mężczyźni tak mają 😉 Dopóki ogarnia Ksiądz kolory ornatów, to wszystko jest OK 🙂 Kolory typu: fuksja, łososiowy, morski czy pistacjowy, niech pozostaną domeną kobiet 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s