Historia zbawienia. 2 Niedziela Adwentu.

Początek Ewangelii o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym. Jak jest napisane u proroka Izajasza: Oto Ja posyłam wysłańca mego przed Tobą; on przygotuje drogę Twoją. Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, Jemu prostujcie ścieżki. Wystąpił Jan Chrzciciel na pustyni i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów. Ciągnęła do niego cała judzka kraina oraz wszyscy mieszkańcy Jerozolimy i przyjmowali od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając /przy tym/ swe grzechy. Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a żywił się szarańczą i miodem leśnym. I tak głosił: Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym.

Historia zbawienia. Wydawać by się mogło, że te dwa słowa wzajemnie się wykluczają. Historia dotyczy wydarzeń, dat w znaczeniu ograniczonym do wymiarów tylko tego świata. Zbawienie zaś dotyczy rzeczywistości nadprzyrodzonej. Historia zbawienia, to zatem wkroczenie Pana Boga w historię ludzkości i każdego człowieka z osobna. A zatem w świecie wartości materialnych równolegle rosną i dojrzewają wartości ponadczasowe, nadprzyrodzone. Rozwijając się w sensie biologicznym, rozwijamy się także w sensie duchowym. I takim kontekście, nie są to już dwa samodzielne procesy, ale jeden, pełny i wszechstronny proces rozwoju człowieka – historia zbawienia.

Każdy człowiek z chwilą pojawienia się na świecie, otrzymuje zadania, jakie będzie miał do wykonania. Genialny rzeźbiarz Michał Anioł mawiał, że w każdym marmurze już znajduje się gotowy posąg, tylko trzeba odłupać niepotrzebne okruchy. Podobnie jest w życiu. Każdy człowiek, od pierwszej chwili swego istnienia, staje przed najcenniejszą wartością zwaną życiem, w której zawiera się ogromna suma dobra i piękna. Trzeba ją tylko wydobyć, odrzucając to wszystko, co ją zniekształca i szpeci.

Całe nasze życie jest takim jesdnym wielkim Adwentem. Jest tym przygotowaniem drogi dla Pana. Bo idzie jeszcze mocniejszy od nas. Idzie mocniejszy od Jana Chrzciciela, największego z narodzonych z niewiasty. Idzie Ktoś wyjątkowy. Jakże mu nie przygotować drogi, jakże nie wyprostować ścieżek. Na jakim etapie jestem? Czy tak rozumiana historia zbawienia, to już historia o której zapomnieliśmy? Czy też dzieje się ona w nas tu i teraz? Adwent nie jest czasem dla śpiochów, nawet na roraty trzeba wstać na 6.00. Adwent, jest czasem twórczym, dynamicznym, bo jak tu spać, gdy idzie Ktoś tak ważny. Niesamowita historia i niesamowite jest też także to, że zakończenie tej historii zależy od nas…

 

 

Reklamy

Kolejny…. Adwent. 1 Niedziela Adwentu.

Jezus powiedział do swoich uczniów: Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!

Kolejny Adwent w naszym życiu. Ktoś zapyta: po co tyle tych Adwentów? Nie wystarczyłby jeden? Dlatego jest ich tyle, bo człowiekowi jeden Adwent nie wystarczy. Człowiek lubi czasem posiedzieć w ciemności. Pan Bóg musi kolejny raz nas wyprowadzić z tych ciemności, do swojego światła i przygotować nas na zbliżające się święta narodzenia Światłości Prawdziwej. W tym świetle, rozpraszającym ciemności grzechu przyjdzie Chrystus jako: z wysoka wschodzące Słońce, aby oświecić tych, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby nasze kroki skierować na drogę pokoju.

Chrystus wzywa nas do czuwania, aby nie zastał nas śpiących, gdy przyjdzie. Adwent jest krótki i bardzo łatwo go przespać, albo przesiedzieć w ciemności. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie. 

Znajdź nas Panie Jezu, już w tym Adwencie, z naszych ciemności, wyprowadź nas do światła. W Tobie jest światło, każdy mrok rozjaśni…

Będziemy sądzeni z miłości. Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata

Jezus powiedział do swoich uczniów: Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie. Wówczas zapytają sprawiedliwi: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie? A Król im odpowie: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili. Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie. Wówczas zapytają i ci: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie? Wtedy odpowie im: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili. I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego.

Dzisiejsza uroczystość kończy rok liturgiczny, a Ewangelia przedstawia nam Chrystusa, do którego będzie należało ostatnie zdanie w historii każdego z nas. I tym ostatnim zdaniem, czyli sądem nad nami, Chrystus otworzy ostatni, trwający już bez końca rozdział naszego istnienia. Nasz Król, posługuje się niezwykle prostym kryterium w swoim sądzie. Tym kryterium jest miłość okazywana drugiemu człowiekowi. Miłość, która realizuje sie w pomocy, życzliwości, dobrym słowie, dobrym uczynku. Zanim Pan Bóg postawi nas po prawej, czy lewej stronie, zada nam proste pytanie: czy nauczyłeś się na ziemi kochać innych ludzi? Czy innym ludziom na ziemi zgotowałeś piekło, czy niebo?

Jezus Chrystus, Król i Sędzia, weźmie pod uwagę wszystko, co uczyniliśmy, lub czego nie uczyniliśmy naszym bliźnim i policzy to, jako czyn dokonany dla Niego samego. Będziemy zatem sądzeni z dobrych i złych czynów. Jako ludzie, jesteśmy stworzeni po to, abyśmy czynili dobro. Abyśmy odchodząc z tego świata, odchodzili z podniesioną głową, ze świadomością dobrze przeżytego życia. Ze świadomością dobra, które wyświadczyliśmy innym ludziom. Skoro nasz Król, jest źródłem dobra i miłości, to my, jako jego poddani powinniśmy zabiegać o dobro i miłość. Pewien perski król, wezwał do siebie różnych mędrców, i zapytał ich: Co jest największym stopniem ludzkiej biedy? Padały różne odpowiedzi: starość, choroba, nędza. A jeden z mędrców powiedział: Największa bieda może się przydarzyć człowiekowi wtedy, gdy stojąc u kresu życia, nie może sobie przypomnieć żadnego dobrego czynu.

Okazanie miłosierdzia ludziom jest świadczeniem miłosierdzia samemu Chrystusowi. Dlatego w dzisiejszej Ewangelii Chrystus zachęca nas do czynienia tu na ziemi dobra, bo ono będzie naszym biletem, naszą przepustką do nieba. Może dziś Chrystus chce powiedzieć: Jestem tak blisko, za twoją ścianą, jestem w potrzebie, a mijasz mnie obojętnie. Jestem w ojcu i matce, do których nie chcesz się odezwać, już dawno nie dzwoniłeś, nie odwiedzałeś ich. Mieszkam tuż obok ciebie, a nie zauważasz mnie, codziennie mijasz mnie na ulicy z pogardą i lekceważeniem. Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnieście uczynili”.

Jest taki film, akcja jednej z scen rozgrywa się w Hajd Parku w Londynie, tam gdzie każdy może sobie stanąć na podwyższeniu i mówić co mu się żywcem podoba, byle nie obrazić królowej. Stanął jakiś człowiek, wędrowny kaznodzieja i zaczął nauczać: Na ostatniej wieczerzy Jezus wziął chleb połamał i dał najpierw Piotrowi. A ktoś z słuchających z tłumu powiedział: wcale nie najpierw Piotrowi, ale Janowi. Ten kaznodzieja nie zwrócił na to uwagi. Nauczał dalej, ale po chwili zapytał: kto to powiedział, że Jezus dał najpierw chleb Janowi, a nie Piotrowi? O tamten, ale on już jest tam, poszedł. Kaznodzieja zeskoczył z podwyższenia, biegnie za nim, dopadł go, położył mu rękę na ramieniu, zatrzymał i mówi: Ty, skąd ty wiesz, że Pan Jezus dał chleb najpierw Janowi, a nie Piotrowi? On mówi: A bo ja tam byłem. I zdejmuje tę jego rękę z ramienia, a na dłoni ma ślad po gwoździu. Chrystus w Hajd Parku. Chrystus w Krośnie, Rzeszowie, Warszawie…

Chrystus także i dziś chodzi wśród nas. Nie w szatach królewskich, nie w koronie na głowie, nie w lśniącym płaszczu. Zagląda do naszych mieszkań, domów. Tylko my ciągle szukamy tego Pana Jezusa, takiego ładnego, jak z obrazka. Długa biała szata, piękne włosy, taki śliczny Pan Jezus. A on przychodzi w drugim człowieku. I może tak jak w opowiadaniu Zofii Kossak Szczuckiej pt. Gość oczekiwany, kiedyś nam odpowie: byłem u ciebie, ale ty najpierw poszczułeś mnie psami, a potem przepędziłeś.

Siostry i Bracia. W każdym z nas są pokłady dobra, korzystajmy z nich, nie odkładajmy ich na później. Starajmy się też dostrzec w każdym człowieku wizerunek Chrystusa. Bo tylko wtedy, mogą nas miło zaskoczyć słowa Chrystusa. Pójdźcie błogosławieni Ojca mojego posiądźcie Królestwo przygotowane dla was. Bo wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnie uczyniliście. Amen.

 

Utalentowani. 33 Niedziela zwykła.

Jezus opowiedział uczniom tę przypowieść: Pewien człowiek, mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana. Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność! Odrzekł mu pan jego: Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz – w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.

Dzisiejsza Ewangelia, można powiedzieć, że jest utalentowana. Stało się już tradycją, że katecheci chętnie wybierają tą utalentowaną Ewangelię na rozpoczecie nowego roku szkolnego. A tu jak na złość, Kościół proponuję ją na zakończenie roku liturgicznego, bo dziś przedostatnia niedziela roku liturgicznego. A może własnie o to chodzi, żeby przed nowym rokiem liturgicznym rozliczyć się ze swoich talentów. Wydaje się to być logiczne, zawsze na koniec roku, dobrze jest zrobić rozliczenie. Dziś mamy okazje zrobić rozliczenie z talentów: tych zakopanych i tych pomożonych. Może jeszcze w tych kolejnych dniach, da się te zakopane odpkopać, a te niezakopane pomnożyć przez 5.

I pamiętaj o jednej ważnej rzeczy. Nigdy nie porównuj się z innymi, bo nie wiesz ile dostali. Wiesz, co sam otrzymałeś i za co jesteś odpowiedzialny. Pan Bóg każdego rozliczy, ich i ciebie. Nie z tego ile otrzymaliśmy, bo to nie od nas zależy. Ważne, co z tym, co zostało nam powierzone zrobiliśmy.

Mądrość oczekująca. 32 Niedziela zwykła.

Królestwo niebieskie podobne będzie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły. Lecz o północy rozległo się wołanie: Pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie! Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną. Odpowiedziały roztropne: Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie! Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: Panie, panie, otwórz nam! Lecz on odpowiedział: Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.

Mądrość życia, mądrość książkowa, mądrość Syracha… Różne są mądrości. Jedni uważają, że być mądrym, to wiele wiedzieć. Inni mówią, że być mądrym, to postępować tak, aby nie popełniać błędów. Perykles powiedział kiedyś: „Źródłem mojej największej satysfakcji jest to, że nikt nigdy z mojego powodu nie płakał”.

Chrystus dziś w Ewangelii mówi o innej mądrości. Jest to mądrość, która patrzy do przodu, nie tylko na czubek swoich butów, czy nosa, ale myśli o tym, ku czemu, komu człowiek zmierza? Jest to mądrość, która przewiduje, jest dalekowzroczna. Jedne panny mają tyle oliwy, że wystarczy im na cały czas, inym wystarczy na krótko. Oliwa to mądrość! Tak bywa i z ludzką mądrością. Jedni są mądrzy całe życie, inni tylko do pewnego czasu. Prawdziwa mądrość życia uwzględnia przede wszystkim jego koniec, odpowiedzialność za życie, które zostało nam podarowane. To mądrość, która czuwa i przewiduje. Mądrość, która wie, że życie, to nie tylko doczesność, ale to jeszcze spotkanie z Bogiem.

Co jest moją mądrością przed Panem Bogiem. Jaką oliwę wlewam do swojej lapmy? Czy ta moja lampa świeci, czy może kopci. Czy mam zapas oliwy na czas, gdy przyjdzie mi zaczekać na Oblubieńca nieco dłużej?